"Odpowiedzialna władza bierze czasami na klatę" powiedział Donald Tusk podczas poniedziałkowej debaty z internautami.

Nie wiem, co bierze premier, ale patrząc,  jak wraz z wiekiem przybywa mu włosów na głowe, aż się boję pomyśleć, jak wygląda jego klata ;)

 

Teraz poważnie. Bloger Peacemaker w notce zatytułowanej  "Debata o ACTA - deja vu czy upokarzające giga-kłamstwo Tuska?"  (gratuluję świetnego debiutu)  zwrócił uwagę, że wbrew temu, co głoszą media, debata Tuska z internautami  w sprawie ACTA nie była pierwszym tego rodzaju spotkaniem poświęconym wolności w internecie. 

"Dnia 5 lutego 2010 roku, czyli dokładnie dwa lata i jeden dzień przed debatą z Internautami w sprawie ACTA odbyła się debata Donalda T. z zaproszonymi przedstawicielami organizacji pozarządowych, internautami i osobami prowadzącymi blogi. Miała ona, dokładnie tak samo jak debata dzisiejsza rozwiać obawy dokładnie tych samych środowisk dotyczące dokładnie tego samego problemu: wprowadzonych pospiesznie, w tajemnicy i bez żadnych realnych konsultacji zmian w aktach prawnych mogących skutkować cenzurą internetu" - napisał Peacemaker.

 

I rzeczywiście,  warto posłuchać, co i w jaki sposób Donald Tusk mówił dwa lata temu...

dwa dni temu...

 

Donald Tusk znowu zapewnia, bije się w piersi, obiecuje, ale zanim ktokolwiek poważnie potraktuje jego słowa, powinien zapoznać się z tym dokumentem:

"Zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami negocjujących stron, projekty poszczególnych rozdziałów nie powinny być udostępniane poza kręgi administracji publicznej. Uniemożliwia to przeprowadzenie konsultacji społecznych tych dokumentów." - brzmiała instrukcja.    /źródło TVN24/

 

W świetle powyższego oraz faktu, że 26 stycznia br.,  Donald Tusk mimo społecznych protestów nakazał podpisanie ACTA, spektakl, który miał miejsce w poniedziałek w Kancelarii Premiera RP nie ma z konsultacjami nic wspólnego.